Dywersja myśli

Niewidome,
błądzą po umysłu bezdrożach,
przyciasnych zaułkach,
w mętnej toni.

Ślepo wybierając drogę,
bezwiednie mijają skrzyżowania,
dendrytów drogowskazy,
mijają światła na czerwonym.

Brną pod wiatr,
tak im łatwiej,
czują go w skroniach,
nie czekają na zielone.

Przeobrażając się w słowa,
tną ulicę, na wpół i toną,…

w ciszy zastygli na moment.

Słyszą takt melodii ulicy,
dźwięk karetki, krzyki i kwilenia.

Reanimacja.

Już po nim.