Ono

Ono mieszka tuż za rogiem,
choć codzień przecina ci drogę,

wzajemnie – nic o sobie nie wiecie.

Raz chodzi smutne,
raz się usmiecha,

szepcze coś sobie pod nosem,
nie wiedzieć czemu,
drga mu powieka.

I gdyby nie ten rower,
i nie tamta kobieta…

pewnie nigdy nie spotkałyby się
wasze oczy.

Dopiero musiały upaść,
uderzyć w głowę,

by z głębin szarości
i półcienia

wydobyć innego człowieka.