Marsz milczenia

Nie znani – anonimowo,
z bezkształtną miną
niemymi ustami,
trwogą,
idą drogą.

Zaciskając dłonie
nerwowo,
we wstecznym
pośpiechu toną,
idą drogą.

Z zamkniętymi oczami,
w gardle zaschłymi
łzami
niewzruszoną głową
idą drogą.

Idą drogą,
przejdą i przeminą,
deszcz zmyje kurz z kamienic,
ślady w kałuży zatoną,
a oni,…

nadal pójdą
drogą.

Ujarzmiona niewinność

Słowo – broń,
za natury twór
osadzony w doń.

Ceglany mur,
za kratami zmierzch
o żyrandol sznur.

Pisuar rdzy,
tapczanowa pleśń,
we włosach wszy.

Metalowe drzwi,
betonowy kurz,
z ołowiu sny.

Złamany głos,
w plecy cios,
usta w krwi.

Anarchia władz,
do gardła nóż,
następny Ty.

Kara śmierć,
za pomówiony grzech
kula w łeb.

Ojcze patrz,
śmiech i płacz,

Twój syn.