W cieniu swego cienia

0 Flares Filament.io 0 Flares ×

Jestem cieniem,
Cieniem własnego cienia.

Zapewne nie istnieję
i wcale mnie tu nie ma.

Jeszcze wczoraj widziałem obraz
malowany w pastelach.
Z uśmiechnięta twarzą
na pierwszym planie.

Uśmiech zaczął zanikać,
postać blednąć i maleć,
aż ze wstydu schowała głowę
za kamienicy rogiem.

W końcu ostało się tylko
piasku ziarnko
na kostce brukowej.

Szary przecinek miotał się
pomiędzy przechodniów stopami.

O, tak! Jestem przecinkiem!

Samotnym,
kruchym,
wiotkim,
małym,

lecz i to – za wiele!

Teraz już tylko będę plamą,
obwiednią po obrazie,
dla którego odtąd brak
miejsca na ścianie.

Aż przyjdzie inny,
a ja pozostanę – cieniem,
cieniem jego ramy.

I będę wpatrywać się w jego uwielbienie,
z zazdrością, i przerażeniem.

I będę tęsknił za blaskiem,
w cieniu jego cienia.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 LinkedIn 0 Filament.io 0 Flares ×

3 myśli nt. „W cieniu swego cienia

  1. Jak Ci już mówiłam, masz cenny dar mówienia (pisania) w prosty sposób o rzeczach trudnych. O rzeczach czasem tak bardzo niezauważanych, bądź ignorowanych przez innych ludzi, tłumaczących to permanentnym brakiem czasu czy pośpiechem…
    Ale nie o tym chciałam pisać…
    Może ja po prostu nie potrafię odczytywać wierszy, ale dla mnie mowa tu o kimś okropnie zastraszonym, pragnącym uciec od wszystkich i od wszystkiego lub też po prostu chcącym „podpiąć się” pod kogoś i tak już iść przez resztę życia…
    O kimś kto utracił coś tak cennego, że stracił ochotę, cel i sens życia… stracił zdolność do samodzielnej egzystencji… Chyba nie muszę pisać co jest tą cenną, nieodłączną częścią bytności tu i teraz.
    To moje skromne doznania, zresztą… Odpowiadanie na pytanie z cyklu: „Co autor miał na myśli” jest po prostu śmieszne…
    Trafnie zauważyłeś, że wiersze są osobiste i traktują najczęściej o tym co w danej chwili myślimy, albo o tym co wydarzyło się w niedalekiej przeszłości… Ale najistotniejsze jest to, że wypływa to z naszej duszy, odbija się tam nasze wnętrze… Ty masz własną interpretację, ja swoją (może poniekąd trafną, może kompletnie chybioną), a jeszcze ktoś inny swoją…
    Chyba troszkę się rozpisałam…. Wybacz 😉
    Pozdrawiam i dziękuję Ci za wszystko…
    Ame-profonde

  2. wydaje mi się że takie momenty w życiu są bardzo potrzebne… pomagają, zrozumieć i docenić z czasem szczęście jakie Cie spotyka.
    Trzymam kciuki i wierze w Ciebie.

  3. ame troche czasu upłyneło, aż znalazłem własciwe słowa by Ci odpisać – masz racje interpretacja jest dwolona dla każdego, tyle że ja nie jestem od interpretacji, a co najwyzej od intencji, przekazania innym cząstki moich emocji, natomiast kazdy komentarz, kazda interpeetacja jest dla mnie drogowskazem jak daleko jestem od zamierzenia, dlategotez usunałem fragment tego wiersza, bo wydaje mi sie iż zaczerniał zamiast rozjaśniac pole widzenia…

    Panie prosty:P na pewno są potrzebne, ale jakoś strasznie trudno przygladać sie z boku, jak kawalek po kawałku umyka ktos ważny z Twojego życia, i zaczynasz sie stawac kompletnie niezauwazalnym i nie istotnym elemntem układanki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *